Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Mietków
„W służbie ziemi i Hitlera” - zapomniane dzieje pałacu w Proszkowicach

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Przyglądając się proszkowickiemu pałacowi, w pierwszej chwili można pomyśleć: „ot kolejna rezydencja, której udało się przetrwać wojenną zawieruchę, nieremontowana po wojnie – obecnie w rękach prywatnego właściciela, prosi o remont „ostatniej szansy” - historia, jakiej w okolicach nie brakuje.
„W służbie ziemi i Hitlera” - zapomniane dzieje pałacu w Proszkowicach

A jednak nie, albowiem w drodze poszukiwań wyłonił się – nomen omen – ponury epizod z dziejów Proszkowickego pałacu. Ale zacznijmy od początku. Założenie pałacowe powstało w pierwszej połowie XVIII wieku – karta ewidencyjna obiektu wskazuje na rok 1715. Obiekt wybudowany został w stylu klasycystycznym, na planie prostokąta. Jest to okazała trzykondygnacyjna budowla z użytkowym poddaszem, pokryta dwuspadowym, łamanym dachem. Niewątpliwie najbardziej dekoracyjnym elementem jest boczny ryzalit na południowej elewacji. Dobra w Proszkowicach, a więc i pałac, należały do rodziny von Pohl, władającej także sąsiednim Maniowem Wielkim. I zapewne tutaj weszlibyśmy w utarty schemat, o którym napisałam na początku ale jednak nie…

W Internecie przewija się informacja, o tym, że w pałacu mieściła się szkoła dla dziewcząt. Niestety, nie jest to prawda. W latach 1935 – 1944 w proszkowickim pałacu mieścił się dziewczęcy tzw. Landjahrslager - czyli obóz pozaszkolnej służby wychowywania miejskiej młodzieży niemieckiej w III Rzeszy, polegającej na przymusowym roku służby wiejskiej (roku wyszkolenia wiejskiego) (niem. Landjahr). Czym właściwie był Landjahr?

Trzeba zacząć od tego iż na przełomie XIX i XX w. w Niemczech zrodziła się ideologia „Krwi i Ziemi” (Blut und Boden), bardzo ochoczo wykorzystanej przez nazistów. Teoria ta głosiła, że to chłopi są źródłem życia rasy nordyckiej i w przeciwieństwie do ludności miejskiej, chłopi stanowią „zdrową tkankę narodu” i są ostoją społeczeństwa, która odrodzi naród i rasę. Ideolodzy NSDAP szybko postanowili przekuć słowa w czyn i na mocy ustawy z 29 marca 1934 roku zobowiązali do odbycia roku służby wiejskiej absolwentów szkół powszechnych obojga płci, którzy zamieszkiwali miasta powyżej 25 tysięcy mieszkańców. Służba zakwalifikowanych osób miała trwać dziewięć miesięcy – od początku kwietnia do końca grudnia. Do początku 1935 roku zorganizowano w Prusach 210 ośrodków, do których skierowano 22 tys. chłopców i 9 tys. dziewcząt; nadzór nad nimi sprawował Amt für das Landjahr (Urząd do Spraw Rocznej Służby Wiejskiej) i władze oświatowe. Następnie obowiązek zorganizowania tej służby rozciągnięto na inne kraje Rzeszy. Na cele Ladjahru władze wynajmowały pałace, karczmy, folwarki, potem zaczęto budować także specjalne baraki celem skoszarowania młodych ludzi.

W przypadku służby dziewcząt, a o takiej mówimy w przypadku Proszkowic, były one zobowiązane nosić mundury Bund Deutscher Mädel, Obok względów ideologicznych, nie mniej ważny dla niemieckich władz był aspekt gospodarczy. Ze względu na duży odpływ ludności ze wsi do miast, brakowało wciąż rąk do pracy. Tym samym, dzięki programowi Landjahru, niemiecka wieś otrzymała swoisty prezent w postaci darmowej siły roboczej. W tym miejscu trzeba zauważyć, że żeńskie obozy zyskały bardzo na znaczeniu podczas wojny, kiedy z roku na rok dramatycznie ubywało mężczyzn do pracy.

Plan edukacyjny roku wiejskiego obejmował „trening w tym lekkoatletykę, pływanie, boks itp.” - dla chłopców oraz „gimnastykę, lekkoatletykę, pływanie, gry i taniec” dla dziewcząt. Dla chłopców przeznaczone były „praca ręczna, praca w magazynie, w ogrodzie i z rolnikiem” zaś dla dziewcząt „prace kuchenne, prace domowe, pranie, szycie , ogrodnictwo, pomoc w wiejskim przedszkolu i przy rolniku”. Oczywiście nie zapominano o ideologii - młodzi ludzie byli poddani obozowej edukacji, obejmującej apele, pogadanki, ćwiczenia porządkowe, gry terenowe i uroczystości połączone z odśpiewaniem pieśni narodowosocjalistycznych. W okresie służby nie przyznawano urlopów, za pracę nie wypłacano też wynagrodzenia.

W książce „Dom stracony, dom odnaleziony” pod redakcją Astrid von Friesen, będącej zbiorem wspomnień 17 osób, których młodość przypadła na wojenną pożogę, jedna z bohaterek wspomina, że w 1944 r. otrzymała wraz z dwiema koleżankami z klasy nakaz wyjazdu na Landjahr właśnie do Proszkowic. Jak podsumowuje to wydarzenie „Młoda elita Führera powinna zostać utworzona z nas: lojalna, nieustraszona i posłuszna do ostatniego tchnienia!” (zob. Heimat verlieren - Heimat finden: Geschichten von Krieg, Flucht und Vertreibung, Dresden, 2002.) Istotnie rok 1944 był „ostatnim tchnieniem” Landjahru, w 1945 roku, gdy Niemcy znalazły się w krytycznym położeniu, nie uruchomiono kolejnego „naboru.”

Obecnie pałac stanowi własność prywatną , widoczne jest, że zostały podjęte w nim prace remontowe.

Więcej informacji znajdziesz w gazecie średzkiej
Express Średzki


Gabriela Nastałek – Żygadło, archiwalne fot



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
odwiedziny: 117554