Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Po co ZUS-owi reklama?

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
W przyszłym roku na utrzymanie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wydamy 4,267 mld zł, to jest aż o blisko 80 mln zł więcej niż w obecnym. Po przejęciu składek z OFE, ten wzrost kosztów może być jednak dwukrotnie wyższy.

Połowa tego, co ZUS wydaje na swoje utrzymanie, idzie na pensje urzędników. Ostatnio jednak coraz więcej wydaje na reklamę, na przykład w serialu Ojciec Mateusz, czy... w Lecie z Radiem. Po co instytucji, z której usług musimy korzystać przymusowo, reklama? - To nie reklama. My tylko propagujemy nasze nowe instrumenty - odpowiada Jacek Dziekan, rzecznik ZUS-u.

ZUS zarządza rocznie ponad 175 mld zł, które wpływają na jego konta z naszych składek, dotacji budżetowych czy z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Miesięcznie, każdy ubezpieczony w ZUS, oddaje tej instytucji 19,52 proc. swoich zarobków brutto. Z tego do OFE trafia zaledwie 2,8 proc.

Blisko 14,5 mln Polaków rocznie oddaje do zakładu ponad 120 mld zł, dziura pokrywana jest właśnie z naszych innych podatków oraz z prywatyzacji, czyli Funduszu Rezerwy Demograficznej. Fundusz był co prawda pomyślany jako rezerwa na lata, kiedy dziura demograficzna będzie znacznie bardziej uciążliwa dla kasy państwa, ale rząd Donalda Tuska czerpie z niej już teraz.

Koszt utrzymania państwowego molocha to rocznie ponad 4,11 mld zł. Połowa tej kwoty idzie na pensje urzędników. Drugim w kolejności kosztem są wydatki na remonty, oprogramowanie, łączność, czy choćby... opłaty pocztowe. To ponad 950 mln zł. Sporo kosztują też ubezpieczenia - blisko 0,5 mld zł.

Z naszych szacunków wynika, że na utrzymanie państwowego molocha idzie blisko 2 proc. wartości naszych składek. Za te pieniądze przez rok można by było wypłacać 170 tysiącom osób średnią emeryturę, która teraz wynosi 1984 zł.

Co ciekawe, w momencie gdy nowa ustawa przewiduje zakaz reklamy dla OFE i surowe kary za jego złamanie - do dwóch lat więzienia - ZUS wydał ostatnio blisko 300 tys. zł za promocję. Najpierw Zakład wyłożył ponad 200 tys. zł na reklamę w trakcie audycji Lato z Radiem. - Nie nazwałbym tego reklamą, to raczej promocja naszych nowych narzędzi i zachęcenie do korzystania z nich - tłumaczy Jacek Dziekan, rzecznik prasowy ZUS. - Uznaliśmy, że to dobre miejsce dla podpromowania naszej internetowej Platformy Usług Elektronicznych - PUE.

Lato z Radiem to nie jedyne miejsce, gdzie ZUS się promował. Kolejnym był serial w telewizji publicznej Ojciec Mateusz. Jeden z bohaterów, prowadzący własną firmę, narzeka, że musi udać się do urzędu i załatwić formalności. Na co serialowa Justyna Malec proponuje mu skorzystanie właśnie z PUE, bo jak tłumaczy: wszystko załatwia pan przez komputer i na pewno sobie poradzi.

- Z tym serialem trochę zaeksperymentowaliśmy. Kosztowało nas to ponad 80 tys. złotych - przyznaje Jacek Dziekan.

Jaki był efekt wydania setek tysięcy złotych? - Na naszej platformie elektronicznej zalogowało się w krótkim czasie kilkanaście tysięcy osób - chwali się rzecznik ZUS. Jak jednak zapewnia, w najbliższym czasie Zakład nie planuje już podobnych eksperymentów.

Podczas gdy monopolista eksperymentuje z reklamą, rząd chce zakazać Otwartym Funduszom Emerytalnym promocji. Ten zapis w ustawie, obwarowany karami więzienia, wskazywany jest jako niekonstytucyjny nie tylko przez Izbę Gospodarczą Towarzystw Emerytalnych czy Konfederację Pracodawców Lewiatan, ale też przez Rządowe Centrum Legislacji. Nie wydaje się bowiem, aby jego wprowadzenie dało się uzasadnić występowaniem przesłanek warunkujących możliwość ograniczenia konstytucyjnych wolności lub praw. Projektodawca nie wskazał takiej przesłanki - wyjaśniło RCL.

W tym roku koszt utrzymania Zakładu wzrośnie o blisko 80 mln zł do ponad 4,19 mld zł. Po przeforsowaniu zmian w systemie emerytalnym i przekazaniu części środków z OFE do monopolisty, koszt jego utrzymania w 2014 roku może wzrosnąć o blisko 160 mln zł. Jak czytamy w komentarzu zarządu ZUS, jaki przesłano do ministra pracy Władysława Kosiniaka-Kamysza, ubezpieczyciel będzie chciał obok obecnych 48 600 pracowników zatrudnić kolejnych. Nawet blisko 1800 osób.

Jak - jeżeli chodzi o koszt funkcjonowania - przy ZUS wypadają Otwarte Fundusze Emerytalne? Przy wysokości składek i zarobionych dla przyszłych emerytów w ubiegłym roku około 27 mld zł, OFE kosztowało ich blisko 1,3 mld zł. To suma pobranych prowizji i opłat za zarządzanie składkami.

Oznacza to, że na swoje utrzymanie i zarządzanie naszymi składkami, fundusze zabierają składkowiczom blisko 5 proc. wartości tego, co do nich trafia teraz z ZUS. Tak więc utrzymanie ZUS jest proporcjonalnie ponad dwukrotnie mniej kosztowne niż koszt działania 13 OFE.

Nic dziwnego, że OFE tyle kosztuje. Średnia płaca w towarzystwach przekracza 6 tys. zł brutto miesięcznie, a w ZUS to niewiele ponad 3,7 tys. zł. Podczas gdy prezes ZUS miesięcznie zarabia ponad 33 tys. zł, to członek zarządu OFE, dostaje średnio 53 tys. zł.

Więcej informacji znajdziesz w gazecie średzkiej
Express Średzki


Andrzej Zwoliński, Money.pl



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
odwiedziny: 82718